W niedawnym komunikacie Episkopatu znalazło się tajemnicze zdanie:

      …w związku z planowanym przez Rząd znoszeniem restrykcji chcemy podkreślić (…) potrzebę bardziej spójnego, proporcjonalnego i sprawiedliwego kryterium znoszenia ograniczeń dopuszczalnej liczby wiernych w kościołach, podobnie jak to ma miejsce w przypadku innych podmiotów.

Co to znaczy? O jakie inne podmioty chodzi? Na przykład w kinach i teatrach limit widzów w związku z epidemią wciąż wynosi zero. Czyżby więc Kościół, w trosce o proporcjonalność i sprawiedliwość, domagał się podobnego limitu w świątyniach? Rozwiązanie tej zagadki można znaleźć w tekście o dwa dni wcześniejszym:

      Jedną z możliwości jest rozróżnienie dopuszczalnej liczby osób ze względu na powierzchnię, podobnie jak w przypadku sklepów.

A więc te inne podmioty to sklepy. Zresztą od chwili wprowadzenie ograniczeń ludzie Kościoła i publicyści katoliccy nieustannie zadają pytanie: „Dlaczego w sklepie może być więcej osób niż w kościele?”

Kościoły nie są zatem porównywane do szkół, uniwersytetów, kin, teatrów, filharmonii, muzeów – czyli miejsc, które są przybytkami sztuki, edukacji, nauki, kultury – miejsc, gdzie zdobywamy wiedzę, rozwijamy intelekt, pogłębiamy  duchowość i kształtujemy naszą wrażliwość. Kościoły są porównywane do miejsc, w których coś się sprzedaje, czymś  się handluje.

Istotnie, od paru tygodni słyszymy narzekania Kościoła na głęboki spadek bieżących dochodów  (warto zaznaczyć, że oprócz tych dochodów Kościół ma pokaźne zasoby w postaci gruntów i nieruchomości, ale najwyraźniej nie chce tych zasobów uszczuplać). Ksiądz Krzysztof Gonet, proboszcz w Michalczewie:

      Z tacy opłacamy wszystkie rachunki związane z utrzymaniem kościoła i pensje. Od sześciu niedziel odprawiamy do pustych ławek, więc pieniędzy nie ma.

Tak więc ksiądz nakreślił ścisły związek między odprawianiem mszy a napływem pieniędzy. Między świadczeniem usługi religijnej w kościele a wynagrodzeniem za tę usługę. Nie jest jakaś nowo odkryta prawda, lecz czas koronawirusa tę prawdę uwypukla i sprawia, że wypływa ona z ust samych kapłanów, co wcześniej raczej się nie zdarzało.  A kiedy minie epidemia, pozostanie nam w pamięci to, że obiektem, do którego najlepiej można porównać kościół jest sklep.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar