W programie białostockiego festiwalu Underground/Independent znalazły się filmy, których tematyka koncentruje się wokół „opętania, celibatu i opresji religijnej generowanej przez kościelną etykę”.

Radykalni katolicy w Białymstoku terroryzują swoją religijną ideologią miejscowy ośrodek kultury. Nikt ich nie zmusza, by oglądali filmy, które im się nie podobają, ale oni chcą zmusić ośrodek, by nie pokazywał tych filmów osobom, które chcą je obejrzeć. Katolicy wysyłają maile z żądaniami, telefonują, sięgają nawet po pogróżki. Przed siedzibą ośrodka zorganizowali demonstrację, określaną jako „publiczny różaniec wynagradzający za grzechy bluźnierstwa”.

Idea bluźnierstwa jest reliktem archaicznej moralności, wciąż konserwowanej przez religię – moralności, która reguluje relacje człowieka z bóstwem, a nie z drugim człowiekiem. Ludzie wierzący, jeśli ich religijność nie została jeszcze stonowana przez oświecenie i humanizm, muszą występować przeciwko wszelkiej ekspresji, w której widzą bluźnierstwo, ponieważ ich ewentualna bierność nie spodobałaby się Bogu. Jak słyszymy z religijnych ust, bluźnierca jest wrogiem świętego Kościoła i zasługuje na upokorzenie:

     Abyś nieprzyjaciół Kościoła świętego upokorzyć raczył, wysłuchaj nas Panie.

– z pieśni uczestników protestu w Białymstoku

A co z miłością bliźniego? Owszem, jest ważna, ale jako hasło, które służy kreowaniu pozytywnego wizerunku religii i Kościoła. W praktyce religia jest i zawsze była ideologią wrogości wobec wszelkich grup identyfikowanych jako obce, takich jak poganie, innowierecy, bluźniercy, niewierzący, osoby homoseksualne.

A ponieważ dzisiejsza wspólnota jest pluralistyczna, więc religia, która nieustannie mobilizuje wiernych przeciwko komuś lub czemuś, stają się siłą antywspólnotową, niszcząca więzi społeczne, podkopującą wzajemne zaufanie. Niech to zilustrują słowa znanego dominikanina:

     W tym katolickim kraju pierwsze, co widzisz, to nieprzyjazna morda drugiego człowieka, który by ci widły wbił w plecy, jak tylko się odwrócisz.

–o. Jan Andrzej Kłoczowski w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”

To nie jedyny, ale bardzo istotny powód, dla którego warto zachęcać ludzi, by rozstawali się z religią.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar