Ksiądz Tomasz Kancelarczyk utworzył na Facebooku wydarzenie „Odkażanie”, zaplanowane na 14 września, czyli dzień Marszu Równości w Szczecinie. Pomysł podchwyciły środowiska prawicowe, zapowiadając: „Zmyjemy LGBT!”. Sam ksiądz z akcji się wycofał i opublikował przeprosiny: facebook.com/tomasz.kancelarczyk

Lepiej, że przeprosiny są, niż gdyby miało ich nie być. Jednak nie do końca wierzę w ich szczerość, nie tylko dlatego, że ksiądz opublikował je dopiero po tym, gdy pojawiła się zapowiedź zgłoszenia do prokuratury jego „Odkażania”. Szczeciński duchowny bowiem wciąż mija się z prawdą, pisząc o „propagowaniu życia reprezentowanego przez ruch LGBT”, podczas gdy uczestnikom i zwolennikom Marszów Równości chodzi o ludzkie, równe traktowanie osób LGBT.  Tradycja religijna inspiruje natomiast wiernych, by traktowali te osoby w sposób nieludzki i barbarzyński – akcja „Odkażanie” jest jednym z wielu przykładów.

Ksiądz pisze, że „w ostatnim dniu” rozmawiał z wieloma osobami homoseksualnymi i te rozmowy uzmysłowiły mu, że naruszył należny im szacunek. Nie pomyślał ksiądz o tym,  żeby porozmawiać z nimi wcześniej? I czy naprawdę do tego potrzebna jest rozmowa? Ja sam o istnieniu homoseksualistów dowiedziałem się w bardzo młodym wieku  i w ogóle nie przyszło mi na myśl, abym mógł ich traktować inaczej niż osoby heteroseksualne. Ale jestem ateistą, natomiast religia skłania wiernych do zupełnie innej postawy – uczeni są pogardy i wrogości wobec ludzi odmiennych i najwyraźniej dopiero terapia społeczna, polegająca na rozmowie z tymi ludźmi może pomóc im w oczyszczeniu się z brudu religijnych przesądów.

Duchowni chcą uchodzić za przewodników moralnych – ale jeśli mamy wierzyć słowom księdza, to właśnie on ostatnio nauczył się czegoś o moralności. I tak właśnie wygląda rzeczywistość, gdy opadnie dym religijnej propagandy – zdeprawowany i obskurancki Kościół nie ma żadnych kompetencji, by nauczać o przyzwoitości i prawości. Jeśli chce, może nauczyć się czegoś od nas.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar