Najnowszym pomysłem rządzących na odwrócenie uwagi od kościelnej pedofilii jest państwowa komisja, która ma zajmować się przestępczością pedofilską we wszystkich środowiskach. Jeśli mielibyśmy założyć szczere intencje partii i rządu, to należałoby zapytać, dlaczego dopiero teraz ma powstać ta komisja, po trzech i pół roku sprawowania władzy przez PiS .

W ostatnim czasie nie pojawiły się przecież żadne informacje, że dotychczasowe metody ściganie pedofilii wśród murarzy czy strażaków nie zdają egzaminu. Nie słyszeliśmy, by kuratoria oświaty systemowo tuszowały pedofilię wśród nauczycieli, media nie alarmowały, że harcmistrzowie są przerzucani z hufca do hufca. Owszem, mieliśmy film braci Sekielskich, ale pokazał on wyłącznie patologie w Kościele, w żadnych innym środowisku. A więc jeśli ten obraz miał być impulsem do działania, to – logicznie rzecz biorąc – powinien zaowocować powołaniem komisji do spraw pedofilii w Kościele. Tak się jednak nie stało.

Argument, że komisję do spraw pedofilii w ogóle należało powołać, bo pedofilia jest wszędzie nie wytrzymuje krytyki. Pomysł, by badać Kościół nie wziął się bowiem stąd, że jest w nim pedofilia, lecz stąd, że pedofilia jest w nim systemowo ukrywana. W innych środowiskach tak się nie dzieje.

A ponieważ decyzja rządu o powołaniu komisji najwyraźniej jest reakcją na falę zainteresowania pedofilią w Kościele, więc jedynym logicznym wytłumaczeniem tej decyzji jest chęć odwrócenia uwagi od kościelnego procederu pedofilskiego poprzez ukrycie go wśród przestępstw popełnianych w wielu innych środowiskach.

Jest to podejście głęboko niemoralne, bo instrumentalizuje pedofilię, czyni ją narzędziem politycznym: nie wynika z troski o ofiary, lecz z chęci ochrony sojusznika, jakim jest Kościół.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar