To wiara w bliźniego i respekt przed bliźnim czyni nasze czasy najlepszymi ze wszystkich, jakie znamy; wiara, której autentyczności dowiodła gotowość do ponoszenia ofiar. Wierzymy w wolność, bo wierzymy w naszych bliźnich.
Karl Raimund Popper,
„W co wierzy Zachód?”

        W najnowszej „Polityce” (nr 45) można przeczytać obszerny raport pt. „Cyberobywatele”, poświęcony różnym formom życia społecznego w Internecie. Autor artykułu Marcin Kołodziejczyk, szukając osób działających w cyberprzestrzeni trafił również do mnie. Wprawdzie o ateizmie zamieniliśmy tylko parę słów, ale w tekście pojawił się adres ateista.blog.pl, co od kilku dni owocuje zwiększoną liczbą wizyt na moim blogu. Witam więc nowych gości i myślę, że ich odwiedziny są dobrą okazją do kilku przypomnień i podsumowań oraz ogólniejszych rozważań o postawach ateistów. Zacznę od wyjaśnienia dwóch nieporozumień, które wciąż powracają w rozmowach na temat ateizmu.

Ateizm nie jest nihilizmem

        Jedna z moich młodych czytelniczek napisała, że bardzo mi współczuje, ponieważ ateiści w nic nie wierzą i to musi być straszne. Zapytałem, skąd o tym wie. Przyznała, że od szkolnej katechetki. Uspokoiłem ją i zapewniłem, że ateiści mają w sobie wiele różnych wiar (ja na przykład wierzę w siebie), nie wierzą jedynie w bogów lub, mówiąc ogólniej, w byty nadprzyrodzone. Ale przecież osoby religijne też nie wierzą w zdecydowaną większość takich bytów. Na przykład chrześcijanin podziela niewiarę ateisty w Jowisza, Allacha, Mitrę, Wisznu, Izydę, Swarożyca, Dobre Mzimu i parę tysięcy pozostałych bogów, czyniąc tylko jeden wyjątek, przedziwnym trafem niemal zawsze dla boga, w którego wierzą jego rodzice lub wychowawcy. Ateista zaś idzie tylko o jeden krok dalej. Różnica niby niewielka, ale jak się okazuje, znacząca.

        Warto też zwrócić uwagę na wieloznaczność słowa „wiara”. Cechy wiary religijnej wyróżniają ją spośród wszystkich innych wiar. Na przykład gdy osoba religijna mówi „wierzę w Boga” znaczy to, że wierzy w istnienie tego boga; natomiast wyznanie „wierzę w siebie” nie jest formą deklaracji wiary we własne istnienie. Większość nieustannych (i niepotrzebnych) sporów na temat „wiary” ateistów rodzi się właśnie z nieporozumień językowych.

Ateizm nie jest religią

        Często w dyskusjach słyszę, że ateizm jest religią albo czymś w rodzaju religii. Nie wiem, dlaczego niektórym osobom wierzącym tak bardzo zależy na przeforsowaniu tego poglądu (bo przecież z ich punktu widzenia atrybut religijności powinien wielce dowartościować ateizm), ale zamiast głowić się nad tą tajemnicą po prostu wykażę, że ateizm z religią nie ma nic wspólnego.

        Tak jak wspomniałem, ateiści mogą wierzyć w wiele różnych rzeczy, ale nie wystarczy w coś wierzyć, żeby wyznawać religię. Można nawet wierzyć w Boga i nie wyznawać żadnej religii – jest się wtedy deistą. W Wikipedii czytamy: „Deiści odrzucają głoszone przez wyznawców religii monoteistycznych przekonania religijne, w myśl których objawienia, cuda, proroctwa i święte księgi posiadają faktyczną wartość poznawczą”. A więc w tym punkcie deiści w pełni zgadzają się z ateistami, ponieważ jedni i drudzy nie mają przekonań religijnych.

        Ale może ateizm jest jakąś pseudoreligią lub religią w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu? Nic z tych rzeczy, ateizm nie jest nawet ideologią ani doktryną, bo nie zawiera nie tylko żadnego systemu wierzeń lub przekonań, ale w ogóle niczego nie zawiera. Nie jest „czymś”, lecz raczej brakiem czegoś – brakiem wiary religijnej. Jest a-teizmem – brakiem teizmu. Słowo „brak” nie musi brzmieć pejoratywnie; na przykład zdrowie jest brakiem choroby (nie istnieją wirusy lub bakterie zdrowia), ale nikt nie cierpi z powodu tego braku i nie pragnie go niczym wypełnić.

        Zwolennicy tezy głoszącej, że „ateizm to przecież też religia” najczęściej popełniają błąd polegający na tym, że wiążą ateizm w sposób konieczny z jakimiś przekonaniami, np. racjonalizmem, materializmem czy krytycyzmem poznawczym. Ateizm bywa kojarzony z takimi postawami, bo sprzyja ich rozwojowi i często z nimi współwystępuje, ale to nie znaczy, że jest z nimi nierozerwalnie związany. Pojęcie ateizmu nie posiada bowiem żadnych konotacji oprócz braku wiary w bogów, ma zatem bardzo ubogą treść i jest to jego wielka zaleta.

Cenne ubóstwo

        Wartość niebogatego pojęcia ateizmu ujawnia się wyraźnie w dziedzinie społecznej moralności. Ku nieszczęściu rodzaju ludzkiego, tę dziedzinę tradycyjnie kolonizują religie, sięgając po przemoc, przymus lub dyskryminację. Osoby wierzące zazwyczaj bagatelizują zło religii, mówiąc, że każda idea, każdy pogląd może pchnąć ludzi do czynów niegodziwych. Ale czy na pewno każdy? Czy znamy przypadki systematycznego mordowania ludzi przez zorganizowane grupy miłośników opery, zwolenników teorii heliocentrycznej, propagatorów wegetarianizmu? Nie możemy wprawdzie wykluczyć, że nigdy nie popełniono żadnej zbrodni w imię zdrowego trybu życia, teorii Kopernika czy muzyki Mozarta, jednak takie fakty raczej nie są liczne, a już na pewno nie mają one charakteru społecznego i systemowego – a taką właśnie naturę ma religijna przemoc.

        Historia uczy, że jest pewna grupa przekonań szczególnie sprzyjających złu – są to przekonania, które u osób je podzielających rodzą postawę wyznawcy. Zaliczyłbym do tej grupy przede wszystkim postawy religijne, a także parareligijne (np. wiarę w zbawczą rolę klasy robotniczej lub w wyższość rasy aryjskiej). Wspólną cechą tych postaw jest akceptacja jakiejś teorii zbawienia, religijnej lub świeckiej.

        Ateizm sam w sobie nie rodzi takich społecznych skutków, bo nie podaje niczego „do wierzenia”, nie przedstawia żadnego systemu idei, nikomu nie proponuje zbawienia – w tym sensie jest postawą „negatywną” i „ubogą”. Natomiast przemoc lub dyskryminacja w szerokiej skali społecznej wyrastają z postawy „pozytywnej” i „bogatej”: przyjęcia pewnego zespołu zbawczych wierzeń, które nie tylko można, ale zdaniem wyznawców nawet trzeba narzucać innym ludziom (niekiedy mieczem, a w czasach spokojniejszych na przykład poprzez zapis w ustawie o radiofonii i telewizji o obowiązku respektowania wartości chrześcijańskich).

        Jest więc tak, że sam brak wiary w bogów niczego ludziom nie zapewnia ani nie gwarantuje, ale też niczego im nie dyktuje ani do niczego nie zmusza. Otwiera natomiast przed nimi wiele cennych i ważnych możliwości, zamykanych lub mocno ograniczanych przez religię. Napisałem o tym krótko w pierwszy punkcie mojego FAQ – osoby wierzące zwykle ze zdziwieniem czytają, że ateizm stwarza warunki dla rozwoju głębokiej duchowości. Ale nie ma w tym niczego dziwnego.

Głęboka duchowość

        Według „Słownika języka polskiego” PWN, duchowość to rzeczownik utworzony od przymiotnika duchowy. Ten przymiotnik ma dwa znaczenia: pierwsze odnosi się do wszystkiego, co związane z umysłem, myślą, uczuciami, z moralnością, a także z życiem intelektualnym i kulturalnym; drugie znaczenie obejmuje to, co ma związek z duchem lub duszą w znaczeniu religijnym.

        Gdy mówię o głębokiej duchowości, którą mogą rozwinąć w sobie ateiści, mam na myśli pierwsze znaczenie. Christopher Hitchens w książce „Bóg nie jest wielki” tak pisze o ateistach: Nie jesteśmy odporni na urok i powab cudu, tajemnicy objawienia i bogobojnej trwogi. Mamy jednak muzykę, sztuki piękne i literaturę. Dochodzimy też do przekonania, że poważne dylematy natury etycznej są przedstawione lepiej w dziełach Szekspira, Tołstoja, Schillera, Dostojewskiego i George’a Eliota niż w mitycznych opowieściach i moralitetach zawartych w świętych księgach. Literatura, nie Pismo Święte krzepi umysł i – ponieważ nie istnieje inna metafora – również duszę.

        Ateizm idzie w parze z rozwojem intelektualnym – okazuje się np. że w religijnym społeczeństwie amerykańskim zdecydowana większość członków Narodowej Akademii Nauk to ateiści (źródło); jest bardziej otwarty na zróżnicowanie kulturowe niż religia (pisałem o tym w poprzedniej notce) i najwyraźniej nieźle chroni przed demoralizacją – np. w Stanach Zjednoczonych odsetek ateistów wśród więźniów jest znacznie mniejszy niż odsetek ateistów w całym amerykańskim społeczeństwie (źródło).

        Oczywiście duchowość w sensie intelektualnym, kulturalnym, moralnym dostępna jest dla wszystkich i osoby wierzące również z niej korzystają, w różnym stopniu. Myślę, że właśnie dzięki tej duchowości ksiądz Jan Kracik z zażenowaniem przyjmuje katolicki kult plastikowej lalki – ale dla innego katolika, publicysty Szymona Hołowni krytyka tego kultu jest przejawem „inteligenckiego totalitaryzmu”. Chyba właśnie głęboka duchowość sprawiła, że przed dwoma laty Tadeusz Bartoś, wówczas dominikanin (znamienne, że niedawno zrzucił habit) potępił zakaz Parady Równości w Warszawie – ale ściągnął na siebie gniew wielu swoich współwyznawców.

        Niekiedy odnoszę wrażenie, że umysły wielu osób wierzących są polem bitwy, na którym duchowość głęboka ściera się z duchowością religijną – dogmatyczną, hamującą samodzielne myślenie, osłabiającą empatię, skłaniającą do stosowania przymusu wobec innych ludzi. Ateiści nie muszą prowadzić tej wewnętrznej walki. Nie znaczy to, że z góry dane jest im duchowe oświecenie, natomiast mają czyste przedpole tam, gdzie ludzie religijni muszą przebijać się przez gąszcz archaicznych wierzeń, zakazów i nakazów, zanim znajdą jakieś ziarno prawdy o świecie lub zdecydują się na zwykły odruch solidarności z drugim człowiekiem.

        ***

        Wspomniałem o książce Christophera Hitchensa „Bóg nie jest wielki”. Niedawno została wydana w Polsce, można ją kupić w księgarniach internetowych. Po „Bogu urojonym” Richarda Dawkinsa jest to kolejna książka napisana przez ateistą, przedstawiająca faktyczną – a nie zmitologizowaną – rolę religii w społeczeństwie.
        Hitchens nie jest uniwersyteckim naukowcem (choć ukończył filozofię, politologię i ekonomię na Oxfordzie), lecz pisarzem, dziennikarzem i korespondentem zagranicznym, znawcą wielu kultur i religii, nie tylko chrześcijaństwa. Pisze więc z innej perspektywy niż Dawkins i dlatego jego książka nie jest powieleniem, lecz raczej ciekawym dopełnieniem i rozwinięciem „Boga urojonego”. Polecam.

Dodaj komentarz

624 komentarzy do "Duchowość ateistów"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
~Rafał
Gość

Imponującej jakości artykuł. Podziwiam za fachowość i profesjonalizm!

~Marcin
Gość

Biedni jesteście – z tym blogiem i takim podejściem do życia. Przed śmiercią będziecie pędzić po księdza. Nawróćcie się, póki jest czas.
Poczytajcie np. o ojcu PIo i potem mówcie, że nie ma bytów nadprzyrodzonych.
Z Bogiem.

~Michał
Gość

. Wiarę w Boga należy oddzielić od praktyk religijnyh, które dla różnych osób mają inne znaczenie. Ludzie mianujący się ateistami to ludzie, którzy w swojej ideologii pogubili się. Bóg powinien kojarzyć się z pozytywną energią życia, którego człowiek nie potrafi stworzyć w swoich laboratoriach. Do tego osoba obdarzona w rozum powinna wykazywać szacunek.

~Lucja
Gość

Istnieją media, państwowe i prywatne,… jest radio M i tv Trwam, wszystkie na klęczkach przed Watykanem. Czy nie odczuwacie potrzeby istnienia mediów, radia i tv dla ateistów?Nijak nie odnoszące się do wiary, a tylko do wiedzy i wolne od nacisków grup mafijnych? Słuchałam radia M teraz po protestach KOD i jestem przerażona jakie kity swoim słuchaczom wciskają i jaka to jest sprytna inwigilacja i manipulacja.

~Urszula
Gość

Witam .Wszystkie religie są zakłamane i upadną .Wiara to co innego niż religia sprawdz Gromada syjonu.

~realny
Gość

cuda są w glowie

~Ateista
Gość

Witam.Bardzo dobry blog.Dobrze,że tu trafilem.Pozdrawiam i przechodze do czytania.

~Zuzka
Gość

krzyże w miejscach publicznych nie różnią się NICZYM od np. znaku Mc donalds, jest to znak korporacji, religia jest najstarszą korporacją świata i tak samo działa, problemem jest to że mimo że nie chcę być niczyim wrogiem sami katolicy sie proszą o to aby być wrogiem chrześciajaństwa, są agresywni i natarczywi, nie dają innym prawa to wyboru.

~Sew
Gość

Już na wstępie. Życie bez religii jest lepsze – to nie prawda, życie bez ateizmu jest lepsze. Skąd to wiem, bo żyje bez ateizmu i czuję się lepiej .

~matt
Gość

w takim razie jakie masz odniesienie do swojego samopoczucia? z opowieści wierzących znajomych o nieszczęśliwych ateistach?

~wolkar
Gość

Ty tak na poważnie, czy dla jaj? Porównujesz życie baz ateizmu z życiem z ateizmem nie znając tego pierwszego, a na dodatek twierdzisz, że bez ateizmu czujesz się lepiej? Równie dobrze mógłbyś powiedzieć: nigdy nie miałem kasy, ale bez kasy żyje mi się lepiej. No chyba, że byłeś ateistą lecz jakiś niepojęty splot okoliczności sprawił, że przerzuciłeś się na religię, ale to powinieneś jednak jasno dać do zrozumienia…

~Posnaniapsyche
Gość

Nie wdając się w spory, uważam, że trzeba rozdzielić duchowość od religijności i wyznaniowości. Nie na zasadzie sprzeczności, bo jakaś korelacja pewnie istnieje, ale różnicy jakościowej (tzn. „jak”). Sądzę, że wśród ateistów jest mniej osób dążących do przeżyć duchowych, lecz po przeżyciach duchowych niewierzących spodziewam się większej twórczości, lekkości i skutków w postaci pozytywnego nastawienia do całej rodziny ludzkiej. Mogą to być przeżycia mniej antropomorficzne, niż wierzących ukierunkowanych np. na postać Chrystusa. Beż wątpienia ateista może być mistykiem, bo duch jest ponad religią.

~Luiza
Gość

” że każdy człowiek odczuwa potrzebę wiary i religijności” mów za siebie. Nigdy nie odczuwałam takich potrzeb, nawet w kryzysowych sytuacjach, były dwie. Nie jest mi to potrzebne, nawet o tym nie pomyślałam.. i zapewne nie tylko ja tak sądzę. Także twoje stwierdzenie, ktore zacytowałam na początku postu jest niewłaściwie.

~Karolina
Gość

…albo o cudach eucharystycznych.

~Karolina
Gość

Oj, Złotko śmieszą mnie Twoje argumenty. Napisz proszę artykuł o biogenezie.

~bzsw
Gość
Ateiści przyjęli za dogmat, że Boga nie ma. Więc dyskusja z nimi na ten temat nie ma sensu. Nawet gdyby Bóg objawił im jako zbiorowości, nie uwierzą (przynajmniej Ci najbardziej zatwardziali) – uznają to za zbiorową halucynacje lub za zaburzenie widzenia. Dowodów na istnienie Boga nie ma i nie będzie – gdyby były nie rozmawialibyśmy o wierze, ale o fakcie. Bóg nie potrzebuje jednak niewolników, ale ludzi wolnych – gdyby był doświadczalny naszymi zmysłami, wówczas nie byłoby żadnych wątpliwości co do Jego istnienia, ale nie byłoby też wolności wyboru czy też odrzucenia Boga. On chce wolności człowieka, chce by człowiek… Czytaj więcej »
~Karbunkuł
Gość

Co z tego, że Hitler odwoływał się do Boga? Jego działania wskazywały jednoznacznie, że z kim jak z kim, ale z Bogiem to ona ma niewiele wspólnego („Bóg” była dla niego przykrywką).
Reżim stalinowski, czy wszelkie reżimy komunistyczne, były natomiast z założenia ateistyczne.

Schranzu
Gość

do ewe : Jeżeli inni widzą i słyszą rzeczy dla nas niedostępne to nazywamy ich schizofrenikami i zamykamy w psychiatrykach. Dla mnie to, że bóg nie istnieje nie jest wiarą tylko faktem, i nie można mówić, że WIERZĘ w jego nie istnienie, bo gdyby nie ciągłe epatowanie dookoła tym pojęciem przez wierzących od najmłodszych lat, w mojej głowie nawet nie pojawiłby się tak absurdalny pomysł jak bóg

~bozonik
Gość

Nie do końca tak jest. Twierdzenie że Boga nie ma na 100% jest z logicznego punku widzenia nie mądre. Możemy zakładać że go nie ma, bo mamy w tym względzie jakieś przemyślenia, ale nie dowody naukowe. Więc nie można uznać to za fakt, chyba że ktoś doznał objawienia i poznał że Boga po prostu nie ma. Nie prawdą jest też że człowiek który nigdy o Bogu nie usłyszał, nie tworzy sam jakichś koncepcji istot wyższych, niematerialnych. Od zarania dziejów ludzkości ludzie przecież to robili i wymyślali różnych Bogów. Ludzie te koncepcje przyjmowali, bo sami ich poszukiwali.

Nicleodelas
Gość

Autor artykułu bardzo sprytnie stara się oddzielić „ateizm” od komunizmu oraz faszyzmu. Kiedy oba systemy polityczne zakładały brak Boga. Niestety, przywódcy obydwu systemów zapomnieli o jednym, mianowicie, że każdy człowiek odczuwa potrzebę wiary i religijności. Dlatego w tychże systemach spotykamy zjawiska powszechnie nazwane „namiastkami religii”. Można do nich zaliczyć m.in. kult przywódcy. Autor takie zjawiska nazwał „pseudo-religią”; jest to niewłaściwe.

~bozonik
Gość

Co co faszyzmu , Hitler kilka razy odwołał się do Boga w Mein Kampf i podczas swoich wystąpień też to robił. Niemcy na paskach w spodniach mieli napis: Bóg jest z nami. Porównywanie ateistów do Hitlera czy do Stalina jest godne pożałowania.

Można odwrócić to w druga stronę i zapytać się o islam.

Szymon Wszechmogący
Gość
Bardzo ciekawy i inspirujący artykuł do napisania riposty bazującej na przedstawionych w logiczny sposób wnioskach. Czy zatem jest „Bóg”? Otóż Bóg podobnie jak Ateizm jest słowem, które wymyślili ludzie i zakorzenili w nim masę, setki znaczeń. Jest wymysłem ludzkim, a ludzką natura jest taka, że popełnia błędy i nie jest nieomylna. W dzisiejszym świecie słowo Bóg jest interpretowane w wszelaki sposób, w zasadzie każda jedna osoba przypadkowo spotkana na drodze ma swoją opinię i zdanie wyrobione na ten temat. Jeżeli chodzi o mnie, to sam w przeszłości byłem ateistą zwolennikiem niczym nie skrępowanej myśli ludzkiej. Nie przekonywały mnie zbytnio doktryny… Czytaj więcej »
pintapalec
Gość
Katolicy twierdzą że nie ma dowodu na to że boga niema.A ja twierdzę że jest dowód na nieistnienie boga katolickiego.A ten dowód daje cały czas kler katolicki swoim postępowaniem i zachowaniem.Pomyślcie tak sami logicznie czy gdyby bóg katolicki istniał(sprawiedliwy,karzący za występki i nie przestrzeganie praw które sam ustanowił)To kler katolicki który uważa się za przedstawiciela tego boga pierwszy by przestrzegał jego prawa i nauki Jezusa.A zachowanie prawie całego kleru od samego początku powstania kościoła katolickiego pokazuje kler na czele z papieżami mają swojego boga w zadku i się go nie boją (obłuda,pazerność,morderstwa,pycha zboczenia i najgorsze molestowanie i gwałty na nieletnich… Czytaj więcej »
ewe
Gość
Hola autorze tekstu ! Zarówno na istnienie Boga jak i jego nie istnienie potrzeba dowodów. Stwierdzając – jestem ateistą obstajesz za obcją nie wierzę w istnienie Boga . Tym samym wierzysz w jego brak . Musisz w to głęboko wierzyć. To też jest WIARA . WIARA napiętnowana brakiem jakichkolwiek dowodów na brak stwórcy . Możesz stwierdzić : ja go nie widzę i nie słyszę ! Ok! Ale skoro inni widzą i słyszą coś dla ciebie niedostępnego to nie znaczy że nie mają racji . Np. w istnienie wielu rzeczy wierzysz choć nigdy ich nie ujrzysz . Chociażby planety ! Ty… Czytaj więcej »
komornik
Gość

Mój błąd, przepraszam pomyliłem ateizm z wyznaniem jehowym, ale skoro już tu jestem może odpowie mi ktoś na pytanie czemu Jehowi niepozwalają na transfuzję krwi?

komornik
Gość

Witam, piszesz że ateizm nie jest religią, ideologią że jest raczej brakiem wiary w Boga, więc jak mam rozumieć wasze spotkania w niedziele takie jak innych religii? Spotykacie się dla uczczenia niewiary w Boga?

Anton
Gość
„Na przykład chrześcijanin podziela niewiarę ateisty w Jowisza, Allacha, Mitrę, Wisznu, Izydę, Swarożyca, Dobre Mzimu i parę tysięcy pozostałych bogów, czyniąc tylko jeden wyjątek, przedziwnym trafem niemal zawsze dla boga, w którego wierzą jego rodzice lub wychowawcy.” – Bzdura. Ja wierzę w byt nadprzyrodzony – wierzę w Boga. To, czy Boga nazwę Bogiem, Jahwe, Swarożycem, Izydą czy Wujkiem Heńkiem, to zupełnie inna sprawa. W historii wiary i religii wierzono w różnych Bogów – bo religia jest zjawiskiem historycznym, więc wiarę w konkretnego Boga (oraz jego nazwę) warunkują po części czynniki historyczne. Ale to ani nie podważa możliwości istnienia Jedynego Boga,… Czytaj więcej »
ateusz
Gość
do „Sundari”: nie znam twoich znajomych ale domyślam się, że zapewne są niewierzącymi a nie ateistami, po drugie twoje pytanie jest z rodzaju pytania z tezą – odrazu zakładasz, że są nieszczęśliwi gdyż nie wierzą w twojego boga. Problem w tym, że szukasz dziury w całym bo jak kogoś spotyka tragedia to naturalnym jest, że się tym przejmuje. Ty robisz tak samo tylko wydaje ci się, że jest inaczej gdyż twoje własne wyobrażenie o tobie jako niezwykle silnej osobie z powodu mocy wiary sprawia, że nie umiesz się obiektywnie ocenić (jest to psychologicznie potwierdzony fakt, że za pomocą introspekcji nie… Czytaj więcej »
xelka
Gość

Witam. Ja uważam, że ateizm można by uznać za jakiś rodzaj religii. Bo jest on dla wielu okresem przejściowym w drodze do Boga. Zazwyczaj ateiści mają więcej wiedzy na tematy związane z Bogiem, niż nie jeden mocno wierzący. Powstaje pytanie – dlaczego? I odpowiedz nasuwa się sama – bo wciąż szukają tego, co jest pod ręką. By przy końcu życia dojść do wniosku, że to co robili nie ma większego sensu, kogo to obchodzi? Ale każdy może żyć, jak chce, przecież ma wolną wolę, przysłowie mówi – Żyj tak, aby na łożu śmierci niczego nie żałować! Powodzenia!

Kac
Gość

Dobrze napisane. Z Dawkinsem nie zgodzę się jednak, że ateizm w przeciwieństwie do religii nie może być nacechowany ideologicznie. historia pokazuje, że jednak może. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm_pa%C5%84stwowy
Nie stanowi to o słuszności, ani o jej braku, ateizmu, natomiast pisanie, że ateizm nie może być tak szkodliwy jak religia – to jednak nadużycie. Można powiedzieć, że ateizm nie jest dogmatem samym w sobie, natomiast religia jest. Ateizm musi być częścią jakiejś ideologii, natomiast religia jest sama w sobie jakąś ideologią – prawda jest jednak taka, że we wszystkich konfliktach religijnych – religię też wykorzystuje się instrumentalnie, tak samo jak ateizm w ramach jakiejś szerszej ideologii.

jokojo
Gość

Wiem że już było ale aby światły ateista był jeszcze bardziej oświecony

Bóg=Jahwe=Allah (to samo słowo w 3 językach)
wszystkie 3 religie wywodzą się z tego samego źródła

Sundari
Gość

W ost. niedziele usłyszałam ciekawą rzecz: „Nie możemy wierzyć w rzeczy niestałe jak ludzi, siebie, majątek etc. bo one zawodzą. Nie możemy na tym budować swojego bezpieczeństwa” Ja sie z tym zgadzam. Jedynie modlitwa i wiara – niewazne do i w jakiego Boga – pozwala nam osiągnąć stałość i grunt pod nogami, gdy wszystko wokół nas się wali.
Może wyjaśni mi ktoś dlaczego moi znajomi ateiści są wiecznie tak nieszcześliwi. Owszem bawią się, zdają się nieprzejmować byle problemem, ale gdy dotyka ich jakaś tragedia zaczynają podupadać na duchu?

mój błąd
Gość

zamiast rzeczowników miało być przymiotników.

do ergo87
Gość

jnapisaleś „A poza tym jaka religia ma mordowanie zapisane w „systemie”? ”

Teoretycznie wiara chrześcijańska . (nie wiem jak to dokładnie wygląda w islamie)
Bóg ze starego testamentu mówi wprost
-zabić niewiernych
-zabić tych ,którzy nakłaniają Cię do zmiany wyznania i odejścia od boga

I takie tam .Mógłbym wypisać jeszcze kilkanaście rzeczowników ,które opisują nienawiść Boga ze starego testamentu. Wiadomo KK usunęli niewygodne fragmenty ,a resztę uznali za „cud” . I każdy KK musi się stosować do reguł z nowego testamentu ,gdzie bóg jest litościwy ,kochający itd.

pp.maxzarobek.pl
Gość
Wierzycie w Boga ,Jezusa i ducha świętego. Czyli kogoś kto zapłodnił Maryję ,a ona urodziła jego samego (zapładniającego) i to jeszcze przez błonę dziewiczą (?).Już samo to ze te 3 osoby to to samo wg. wyznawców waszej wiary ,wydaje się dziwne ,a ja wam powiem jak Dawkins ,bo to była jedna z lepszych rzeczy jakie powiedział. Co jeśli się mylicie? Będzie wam się wydawało ,że idziecie do nieba ,a traficie do Horusa. On wam powie „sory wy***przajcie do podziemi wyznawaliście nie tą wiarę co trzeba wasz błąd”. Ktoś w komentarzach napisał co mi szkodzi wierzyć? Odpowiadam co szkoda: szkoda czasu… Czytaj więcej »
ola
Gość

Co ma milosc do religii? pewnie,ze nic. Co ma milosc do Boga? Bog jest miloscia! Wielu ludzi myli religie i bycie religijnym z byciem osoba wierzaca czy tez majaca osobisty zwiazek z Bogiem. Jestem pewna,ze autor tego blogu ma nieprzyjemne wspomnienia czy doswiadczenia z religia, kosciolem itp, dlatego ‚doszedl’ do ateizmu. Aczkolwiek wierze,ze gdyby spotkal Boga i znalazl sie w jego obecnosci, oddalby Mu swoje zycie na zawsze.

antyteista
Gość

„Wierzy bowiem, że pochodzi z materii albo z nicości, a stara się zmierzać do tego, czego w materii czy nicości nie ma: do miłości, prawdy i odpowiedzialności.”

Huh? Wg. ciebie nie można dążyć do czegoś co rzekomo nie istnieje? Wg. ciebie żadna twórczość nie jest możliwa? Tak, wywodzimy się z materii. Tak, wywodzimy się z małp. Ale czy wywodzimy się oznacza jesteśmy? Oczywiście że nie. Nie jesteśmy tylko materią. Nie jesteśmy zwykłymi małpami. My z tego tylko się wywodzimy. Jesteśmy ludźmi, doznajemy wszelkich uczuć: staramy się żyć w zgodzie z miłością, prawdą i odpowiedzialnie. Ramen katolasie.

P
Gość

Ateista wierzy w siebie? Wspaniale! Jest tylko drobna niescisłość: Człowiek jest niedoskonały w tym systemie rzeczy, więc może nie warto tego porównywać do wiary w Boga. Apropo wiary w Boga… Ta zaś nie oznacza wyłącznie wiary w Jego istnienie, lecz niezastąpione miejsce w życiu każdego człowieka,ponieważ stworzenie nie może żyć bez swego Stwórcy, czy tego chcesz czy nie. Deista natomiast nie jest to ktoś kto tylko nie zgadza się z dogmatami religijnymi, lecz nie wierzy w boską ingerencję na ziemi.

ks. M
Gość
Ateista, czyli ktoś, kto wierzy, że pochodzi od czegoś mniejszego niż on sam, jest w zmuszony wierzyć, że celem jego życia jest coś mniejszego niż on sam: np. walka o byt, doraźna przyjemność czy zobojętnienie na własny los i powrót do martwej materii (nirwana). Jeśli ateista stawia sobie większe cele, np. próbuje kochać, rozwijać swoją świadomość czy chronić swoją wewnętrzną wolność, to postępuje wtedy w sposób sprzeczny z własnymi przekonaniami. Wierzy bowiem, że pochodzi z materii albo z nicości, a stara się zmierzać do tego, czego w materii czy nicości nie ma: do miłości, prawdy i odpowiedzialności. Ateista, który postępuje… Czytaj więcej »
arielka
Gość

Ja jestem zdeklarowaną ateistką i nie wierzę w istnienie duszy, i wcale mi z tego powodu nie jest wstyd.A to, że doszłam do ateizmu (bo do tego się dochodzi – to proces) jest jednym z najszczęśliwszych wydarzeń w moim bezbożnym, ale za to szczęśliwym życiu 🙂

prawnik
Gość

ateiści nazywają duszę głeboką duchowością
które to pojęcie zaczerpnęli z teologii katolickiej
– jest to termin nieścisły ponieważ jednym z aspektów istniena duszy człowieka jest własnie jego głęboka duchowość

ciało i dusza to jedność
aż do śmierci
po śmierci ciało ulega rozpadowi
dusza żyje nadal w wieczności

prawnik => MF
Gość
Jerzy Bokłażec ma odwagę głosić swój światopogląd ma prawo do własnego zdania na temat nieistnienia boga silna osobowość nie potrzebuje poklasku innych kieruje się w życiu rozumem i to jej wystarcza na łożu śmierci powie to samo – boga nie ma ubóstwo Jerzego Bokłażca jest cenne ponieważ wypływa z jego głębokiej duchowości nie ma żadnych „ich” ateiści to nasi bliźni mają prawo do własnych „widzimisię” w FAQ-ju Jerzy Bokłażec wyznał szczerze że nie będzie wierzył tylko dlatego by uzyskać kiedyś jakąś zapłatę wojny toczą się od początku istnienia ludzkości jako wynik różnic cywilizacyjnych poszczególnych grup ludności z których jedną nie… Czytaj więcej »
MF
Gość
Przykro na duszy, że nie możesz na nikim polegać. Jesteś sam ze sobą, osamotniony. Co Tobie pozostaje? Sądzisz, że ludzie Ci pomogą tak, jak nam pomaga Bóg? Że pozostaną Ci przyjaciele? Doprawdy jesteś ubogim człowiekiem. Ludzie zmyją się prędzej niż myślisz. Waszym problemem jest to, że myśląc kategorią „Bóg”(bo Boga przyrównujecie już do kategorii)macie na myśli życie doczesne. A Bóg to przede wszystkim życie wieczne. Co ryzykujesz wierząc? Nic. Co zyskujesz wierząc? Nieskończoną ilość dobra. A te wszystkie wojny i konflikty powstają na skutek błędnego odczytywania „kodeksów” danych religii i interpretowania ich pod swoje „widzimisię”. To ludzie tworzą sobie Piekło… Czytaj więcej »
prawnik
Gość

człowiek poczęty w łonie matki jest spadkobiercą
od chwili POCZĘCIA

(Kodeks Cywilny)

czyli mord na człowieku w fazie prenatalnej (aborcja)
jest pogwałceniem praw tego człowieka:
– do życia
– do dziedziczenia

bess
Gość

cóż, myślę, że taką ideologię można sobie snuć mając ustawione życie bez większych wstrząsów- prawdziwa próba dla ateizmu zaczyna się w momencie, gdy spadnie poważne nieszczęście, lub- jak mogę się opierać na doświadczeniu innych osób- przed śmiercią. Co ma sens w życiu, jeśli nic poza nim mnie nie czeka? Podobno ludzie wierzący (niezależnie od wyznania ) spokojniej umierają. ( To na podstawie książki o doświadczeniach pracy w hospicjum, napisanej przez amerykańską pielęgniarkę, nazwiska niestety nie pomnę). Ale oczywiście to pewnie indywidualna sprawa
serdecznie pozdrawiam

prawnik
Gość

nie wierzysz w żadną duchowość

ale ty posiadasz jakąś duchowość

to bełkot irracjonalny

ergo87
Gość

Czy znamy przypadki systematycznego mordowania ludzi przez zorganizowane grupy[…]? Nie możemy wprawdzie wykluczyć, jednak takie fakty raczej nie są liczne, a już na pewno nie mają one charakteru społecznego i systemowego – a taką właśnie naturę ma religijna przemoc.

Z całym szacunkiem, ja znam przypadek systematycznego mordowania ludzi w imię np. teorii rasowej, którą ciężko nazwać religijną w jakimkolwiek stopniu. Z założenia zresztą była ona „naukowa”, „racjonalistyczna” i „areligijna”, a mimo to głupotą byłoby twierdzić, że wszyscy ateiści są ludobójcami. A poza tym jaka religia ma mordowanie zapisane w „systemie”?

prawnik
Gość

XX wiek – epoka masakr wszechczasów wieńczy kilka tysięcy
lat ewolucji cywilizacyjnej gatunku homo sapiens

masakr dokonali ateiści – tureccy rosyjscy niemieccy
włoscy japońscy chińscy kambodżańscy

prawnik
Gość

dura lex sed lex

grajsejujący premier wszystkich rezydentów rozpoczął kampanię wyborczą na grajsejującego prezydenta
przez wyrzucenie z pracy i zastraszanie szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego którego agenci wykryli hazardowe mafijne lobby w rządzie
tegoż P/O premiera z przeciekiem na czele

poza tym zlikwiduje hazard w necie

buahahahaha…..

prawnik
Gość

LEWICA
czyli:
– lewizna
– lewy interes
– lewactwo
– lewak

PRAWICA
czyli:
– prawomyślny
– prawy
– prawny
– prawo

SEWERUS
Gość

Szanowny Ateisto,
Twój zapis i ta rekordowa ilość komentarzy, to nic innego, jak obraz faktu, że to ateiści starają się tłumaczyć ze swoich poglądów, jednocześnie chcąc zrozumieć ludzi wierzących i jakkolwiek z nimi dyskutować.Zastanawia mnie smutny fakt, że ci, którzy mienią się być wierzącymi, a zatem wyznają też szereg zasad etycznych, są niezwykle napastliwi… O czym część komentarzy dobitnie świadczy.

ohmleT
Gość

„w kraju ślepców jednooki królem” – Ośmielam się to zakwestionować. Tym bardziej w realiach Polski, jednooki nie będzie królem, tylko obcym – wyrzutkiem, odszczepieńcem… Ateistą?

http://www.ohmlet.net

też człowiek
Gość

dobry człowieku !

rzecz nie w procentach ale
w tym że u podłoża postawy popierającej holocaust ludzi
nienarodzonych ciężko chorych czy w podeszłym wieku
tkwi w 100% ateizm – boga nie ma słabych i bezbronnych bezkarnie mordujmy

tego w 70% nie ma u ludzi wierzących w boga

ludzie myślący i uczciwi mówią zagładzie ludzkości w XXI wieku NIEEEE !!!!
po zbrodniach XX-go wieku

a więc obudź się koleś !!!

człowiek
Gość

czyżby owe 98% katolików to dobrzy i życzliwi ludzie? nie wydaje mi się!!
może w 70%…
to Ty się obudz…

Seba
Gość

70% to super wynik by był. Większość ludzi gdyby nie miała nad sobą prawa karnego pokazałaby jaka jest naprawdę. Wystarczy obejrzeć film Pokłosie, Wołyń by zobaczyć jacy jesteśmy gdy nie mamy nad sobą bata.