Oczywiście, można powiedzieć, że wszelka próba zorganizowania ateistów byłaby równie daremna, jak nakłanianie kotów do życia w stadzie, jako że ateizm łączy się zazwyczaj z niezależnością myślenia i niechęcią do podporządkowania się czemukolwiek. Być może jednak pierwszym krokiem we właściwym kierunku byłoby stworzenie „masy krytycznej” tych, którzy gotowi są głośno powiedzieć: „Tak, jestem ateistą!”, i dać innym dobry przykład. Koty bez wątpienia nie są zwierzętami stadnymi, lecz jeśli zbiorą się do kupy, trudno ich nie usłyszeć.

Richard Dawkins,
„Bóg urojony”

        Ostatnią, czerwcową notkę zakończyłem z nadzieją, że książka „Bóg urojony” Richarda Dawkinsa (w Polsce stała się bestsellerem, podobnie jak w Ameryce) być może przyspieszy procesy społeczne, które zbliżą nasz kraj do zachodniej Europy pod względem postaw wobec religijnej wiary i niewiary. Minęły cztery miesiące i już widać oznaki ożywienia. Choć zewnętrzna skorupa oficjalnej pobożności najwyraźniej twardnieje (umacnia się sojusz tronu z ołtarzem, stopień z religii jest wliczany do średniej ocen, słyszymy o kolejnych cudach Jana Pawła II), to jednak gdzieś w głębi – na razie nie zauważany przez główne telewizje i nie uwzględniany przez polityków w ich wyborczych kalkulacjach – coraz żwawiej płynie nurt wolnej myśli.

        Namacalnym dowodem rosnącej aktywności osób niereligijnych jest sukces kampanii społecznej, znanej jako Internetowa Lista Ateistów i Agnostyków. Lista, na której od lipca zanotowano już ponad osiem tysięcy wpisów, wywołała falę zainteresowania ateizmem, mierzoną sporą liczbą artykułów w gazetach, czasopismach i w Internecie. Ku mojemu zaskoczeniu, fala dotarła również do mnie – porwała mnie swoim impetem i osadziła w jednym z sześciu foteli przed kamerami nowej stacji telewizyjnej Religia.tv.

        Otóż kilka dni temu zostałem zaproszony do udziału w „religijnym talk-show” Szymona Hołowni, aby w gronie wierzących i niewierzących porozmawiać o ateizmie w Polsce. Ekipę ateistów tworzyli: dziennikarz „Polityki” Marcin Rotkiewicz (polecam jego tekst o moralności ateistów), założyciel serwisu apostazja.pl Jarosław Milewczyk i ja. Partnerowali nam w dyskusji, oprócz gospodarza programu, publicysta „Rzeczpospolitej” Tomasz Terlikowski i dominikanin o. Michał Paluch. W drugiej części na scenę weszli Piotr Najsztub i Roman Kurkiewicz (obaj z „Przekroju”) i opowiedzieli o swoim ateizmie. Na trybunce dla publiczności zasiadł ładny chór żeński, który w przerwie zaśpiewał piosenkę o Bogu.

        Program nie był nadawany na żywo – został nagrany i pojawi się na antenie po zmontowaniu, a więc jeszcze nie wiadomo, jaki będzie miał ostateczny kształt. To pierwszy, formalny powód, dla którego nie będę szczegółowo opowiadał o dyskusji. Drugi powód jest merytoryczny: przypuszczam, że czytelników mojego bloga ta opowieść mogłaby nie zaciekawić. Okazało się bowiem, że konwencja talk-show pozwoliła dyskutantom jedynie prześliznąć się po powierzchni ważnych spraw. Krótkie, urywane wypowiedzi, szybkie riposty i dowcipne puenty stworzyły ruchliwy, trochę chaotyczny spektakl, który – w moim odczuciu – dostarczy telewidzom więcej wrażeń i emocji niż powodów do głębokiego namysłu.

        Mimo tych zastrzeżeń cieszę się, że taka rozmowa w ogóle się odbyła, że telewizja Religia.tv zaprosiła ateistów, choć nie musiała. Mieliśmy okazję, żeby przedstawić swoje poglądy, co prawda wycinkowo i pobieżnie, ale lepiej zaistnieć w ten sposób niż wcale. Telewidzowie zobaczą ludzi, którzy nie tylko nie czują się gorsi i upośledzeni, lecz przeciwnie, są dumni ze swojego ateizmu. Dla niektórych gości była to nowa rola – po programie rozmawiałem chwilę z Piotrem Najsztubem, który przyznał, że po raz pierwszy wystąpił publicznie nie jako dziennikarz, lecz jako ateista.

        Okazuje się więc, że w ojczyźnie Karola Wojtyły i Tadeusza Rydzyka ateiści mogą być zauważani i traktowani jako partnerzy – jeśli tylko sami dadzą o sobie znać, jeśli będą otwarcie mówili o swojej niewierze, jeśli podejmą wspólne działania, na przykład prowadząc kampanię w Internecie. Niekiedy słyszę narzekania zniechęconych osób niewierzących, że w ultrakatolickiej Polsce nic się nie da zrobić na rzecz ateizmu. Ale być może da się zrobić więcej, niż nam się wydaje.

Dyskryminacja, podwójna miara i wrażliwość etyczna

        Korzystając z pełnej swobody, jaką daje mi blog, chciałbym szerzej odpowiedzieć na jedno z pytań zadanych w telewizyjnej dyskusji: czy ateiści są w Polsce dyskryminowani? Myślę, że sam sposób postawienia problemu już o czymś świadczy – osoby religijne nie zastanawiają się, co zrobić, aby niewierzący nie byli gorzej traktowani, lecz pytają, czy w ogóle taka dyskryminacja ma miejsce.

        Wyrazicielem opinii sporej części osób wierzących jest ksiądz Artur Stopka, kiedy pod koniec artykułu na temat Internetowej Listy Ateistów i Agnostyków pisze, że nie widzi w Polsce grupy ludzi, którzy wśród krwawych prześladowań w fundamentalistycznym kraju, podobnym do Iranu lub innej muzułmańskiej republiki, mają odwagę być niewierzącymi. Nic dziwnego, że ksiądz tego nie widzi, bo ateiści nie są w Polsce krwawo prześladowani i nikt nie twierdzi, że są. Ale za ironią księdza kryje się zastanawiająca perspektywa etyczna: o gorszym traktowaniu ateistów można mówić tylko wtedy, gdy leje się krew, a więc morderstwa i tortury to najwyraźniej jedyne krzywdy, jakie da się wyrządzić niewierzącym.

        Tymczasem katalog krzywd, jakich doznają osoby religijne, jest znacznie obszerniejszy. Jan Paweł II podczas wizyty w Polsce w 1995 roku powiedział: Zauważa się tendencje do spychania [ludzi wierzących] na margines życia społecznego, ośmiesza się i wyszydza to, co dla nich stanowi nieraz największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji budzą niepokój i muszą dawać wiele do myślenia. Jak widać, nie trzeba uciekać się do krwawych prześladowań, aby dyskryminować wierzących i spychać ich na margines – w kraju, gdzie stanowią oni grubo ponad 90 procent społeczeństwa, a ich uczucia chronione są przepisem kodeksu karnego, w przeciwieństwie do uczuć ateistów.

        Zestawienie tych dwóch opinii katolickich duchownych ilustruje sytuację, o której pisałem już kilka razy: wiara religijna zaszczepia w swoich wyznawcach silną skłonność do stosowania podwójnej miary – innej dla swoich, innej dla obcych. Chyba tak właśnie działa religia, gdy zasiedli umysł człowieka, a więc trudno się dziwić osobom wierzącym, że nie zauważają dyskryminacji ateistów. Pobożność sprzyja rozwijaniu wspólnotowej wrażliwości na własne tabu (…to, co dla nich stanowi nieraz największą świętość, jak mówił papież), natomiast znacznie ogranicza pole widzenia krzywd wyrządzanych przez religię osobom spoza wspólnoty.

        Sięgnijmy po przykład z życia codziennego: ateistyczni rodzice często wbrew swojemu sumieniu posyłają dzieci na szkolną (a nawet przedszkolną) katechezę, bo nie chcą, żeby doznawały przykrości ze strony religijnych rówieśników lub czuły się wyobcowane, spędzając czas w świetlicy lub na korytarzu. W artykule „Nie ma szkoły bez Boga” („GW”, 13.03.2007) czytamy: Bruno poszedł do innego przedszkola. Za półtora roku zacznie mu się religia. – Cała grupa pójdzie za wesołym księdzem grającym na gitarze, a on zostanie sam w sali? Dziecko niechodzenie na religię odbierze jak zakaz, karę. Na tym polega perfidia wprowadzenia religii do szkół i przedszkoli: że nagle niewierzący rodzice jawią się własnym dzieciom jako karzący za nic.

        Rozmiary tego zjawiska wykraczają poza pojedyncze incydenty, bo jest ono skutkiem obowiązujących w Polsce uregulowań prawnych – ale dla większości polskich katolików i hierarchów Kościoła problem nie jest na tyle istotny, aby chcieli zastanowić się nad sensem prowadzenia katechezy w publicznych placówkach oświatowych i wychowawczych. Ich etyczna wrażliwość nie sięga tak daleko, by naprawdę przejęli się tym, że obecność ich religii w szkołach i przedszkolach owocuje dramatami niektórych dzieci i rodziców. Nie chcę jednak potępiać ludzi wierzących, bo oni też są ofiarami – wychowania, obyczaju, tradycji. Po prostu religia, niezależnie od głoszonych przez nią haseł, nie sprzyja rozwijaniu empatii, wrażliwości na drugiego człowieka, jeśli ten człowiek nie jest identyfikowany jako „swój”.

        Potwierdzają to obserwacje socjologów. W książce „Religijność a tolerancja. Obszary zależności” Ewa Wysocka przedstawiła wyniki swoich badań wśród studentów, dotyczących m. in. postaw wobec odmienności. Wyniki w dwóch grupach, religijnej i areliginej, są skrajnie różne. 37,2 procent studentów religijnych i 75,3 procent areligijnych ma pozytywny stosunek do odmienności. Stosunek negatywny deklaruje odpowiednio 62,8 i 24,7 procent studentów (nieco szerzej piszę o tym na moim drugim blogu, boklazec.salon24.pl). Raport CBOS ze stycznia 2007 r. na temat dystansu Polaków do przedstawicieli innych narodowości i innych religii stwierdza, że we wszystkich przypadkach najmniejszym dystansem charakteryzują się badani nieuczestniczący w praktykach religijnych lub uczestniczący bardzo rzadko.

        A więc jeśli pytamy o dyskryminację osób niereligijnych w naszym wyznaniowym państwie, to w świetle typowych postaw ludzi wierzących jest ona czymś naturalnym i chyba nieuniknionym – o ile dyskryminowani siedzą cicho. Ateistyczne ożywienie w Polsce i jego skutki (na razie niewielkie, ale jednak widoczne) zdają się wskazywać, że los niewierzących w jakimś stopniu zależy od nich samych.

Dodaj komentarz

386 komentarzy do "Ateiści wychodzą z ukrycia"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
~Ateista Anonim
Gość

Belladonna – zapewnies ldna, ale – co wnioskuje z tekstu – glupia!

~Jur
Gość

Czasami niestety ciężko jest uwierzyć.

~Michał
Gość

Uważam że w naszym chorym kraju trudno jest być ateistą. Takich jak my mordują moherowe berety Rydzyka…

~Schlüsseldienst in Köln
Gość

Świetny ten artykuł 🙂

http://lomoskii.blogspot.com
Gość

Ja wierzę staram .
Ale czasami myślę ze macie lepiej .Jest czarne i białe
Ile ja znam ludzi którzy nie wierzą .Ich sprawa dyskryminacja jest fe to nie średniowiecze

nieamożetak
Gość

Tak samo czuje się rudy wśród brunetów, gruby wśród chudych, itd. a przecież można się przemalować, schudnąć czy przenieś lekcje religii do salki, czy nie lepiej kochać drugiego człowieka i ks. powinien powiedzieć Jasio jest ateistą, ma do tego prawo, my go kochamy i z nim się bawimy, Czy tym, co Pan pisze nie nastawia Pan negatywnie jednych przeciw drugim??????????

~babajaga
Gość

Ksiądz może …ale tego nie robi. Robi wręcz odwrotnie – to właśnie odstręczyło mnie od kościoła już w dzieciństwie, byłam świadkiem takiej scenki. Dla myslacego dziecka, to był dylemat.

Bizio
Gość

…proponuję:by rozważania o Panu Bogu pozostawić wierzącym, zaś niewierzącym, ateistom powstrzymać się od tych czynności,…no bo jak Pana Boga nie ma to i nie ma tematu.
Proste rozwiązania są genialne.

jsjackiewicz
Gość

ZAPRASZAM DO LEKTURY
MOJEGO BLOGA
wiz.bloog.pl

– A W NIM O DAWKINSIE

– NA RAZIE TYLKO TYLE
ŁĄCZĘ WYRAZY SZACUNKU

jsjackiewicz

Alicja
Gość
Niestety w naszym „totalitarnie chrześcijańskim” kraju bardzo wyraźnie widać dyskryminację ludzi niewierzących lub-że się tak wyrażę-innowierców. Nigdy nie wierzyłam w boga (w przeciwieństwie do całej mojej rodziny, większości znajomych itd)Ale…dopiero po urodzeniu dziecka przekonałam się, jak bardzo dotkliwie osoby „wierzące” i przecież mające „szanować bliźnich”, potrafią krzywdzić.Bardzo boli, gdy ktoś wymaga wręcz tego, bym chrzciła dziecko bo „przecież zrobisz mu krzywdę”.Jaką krzywdę pytam? Zaścianek, zaścianek i jeszcze raz zaścianek.Czuję ogromny nacisk, presję a gdy pytam o argumenty „za” często słyszę odpowiedź „bo tak trzeba, tak robią WSZYSCY, tak jest przyjęte i tak MUSI być”. Szlag mnie trafia, bo wychodzi na… Czytaj więcej »
Alicja
Gość
Niestety w naszym „totalitarnie chrześcijańskim” kraju bardzo wyraźnie widać dyskryminację ludzi niewierzących lub-że się tak wyrażę-innowierców. Nigdy nie wierzyłam w boga (w przeciwieństwie do całej mojej rodziny, większości znajomych itd)Ale…dopiero po urodzeniu dziecka przekonałam się, jak bardzo dotkliwie osoby „wierzące” i przecież mające „szanować bliźnich”, potrafią krzywdzić.Bardzo boli, gdy ktoś wymaga wręcz tego, bym chrzciła dziecko bo „przecież zrobisz mu krzywdę”.Jaką krzywdę pytam? Zaścianek, zaścianek i jeszcze raz zaścianek.Czuję ogromny nacisk, presję a gdy pytam o argumenty „za” często słyszę odpowiedź „bo tak trzeba, tak robią WSZYSCY, tak jest przyjęte i tak MUSI być”. Szlag mnie trafia, bo wychodzi na… Czytaj więcej »
flo.
Gość
jezu. wreszcie pojawił się w tej polsce ktoś normalny kto nie wierzy w te bzdety o bogu. ludzie. nauka rządzi. i podstawą jest wierzyć w siebie a nie jakiegoś tam boga, który ci nic nie da, który nie uzdrowi twojej rodziny ani nie ześle ci piątki ze sprawdzianu. dopóki SAM się nie uczysz i dopóki TWÓJ organizm nie wyzdrowieje i tak dalej nie jestem medykiem nic się dobrego nie stanie. to człowiek rządzi sobą. nie ktoś inny! nie licz na to, że on ci powie co masz zrobić. bo gdyby on nawet istniał, nie żyje tu z nami na ziemi,… Czytaj więcej »
Jerzy
Gość

Co to kogo obchodzi w co kto nie wierzy?

Heniek
Gość

Wydaje mi sie ze ateisci to chorzy ludzie opanowani przez szatana

~Ateista Anonim
Gość

Nie ma szatana Pysiaczku 🙂

~Ateista Anonim
Gość

Bo wiara to choroba mózgu przenoszona jak wirus z komputer na komputer. Z wiar mozna i trzeba sie leczyc.

pl
Gość

i po co pisac tyle o wierze jezeli jest sie niewierzacym?

Goslawa6666
Gość
dzien Dobry.. uwaznie przeczytalam to co napisales.. uwazam ze ateizm jest jak dla mnie czyms pieknymm.. ja tak uwazam i nie zmienie swojego zdania.. jestem chrzescijaninem.. bys moze .. lecz chyba tego tak nie praktykuje..czesto mi mowia ze jestem nie dowiarkiem.. gdyz dlaczego mam wierzyc w to co nie widze?nie moge dotknac.. czesto wlasnie sie nad tym wielkim niby Bogiem zastanawiam..skad on sie w ogole wzial? jak zadaje pytania ksiazam itp nikt nie chce odp kazdy sie wycofuje.. czyli moze jednak Boga nie ma.. ? ^^ chyab zaczne tak w pelni uwazac.. a mam pytanie ..bo troche sie pogubilam ..co… Czytaj więcej »
Ryszard
Gość

A ja się cieszę, że mój wnuczek nie musi chodzić do polskiej szkoły, gdzie aktualnie w jego roczniku panuje „szaleństwo komunijne”.
Nic nie mam do wierzących, ale państwo, edukacja, sądownictwo itd nie powinny nawet nawiązywać do spraw religijnych nie mówiąc już o wprowadzaniu symboli i treści religijnych, w dodatku jednej (państwowej?) religii. A swoją drogą szkoda, że Boga nie ma, bo różnej maści oszołomy i manipulatorzy nieźle moglibyn się zdziwić po śmierci.

magda
Gość
uważam ze osoba która tu napisala artykuł o ateistach ma racje. ludzie którzy nie wierzą sa uwazani za gorszych. ale co to za wiara skoro mowia ze trzeba szanowac blizniego a tu nagle traktuja jak kogos innego. kazdy ma prawo wyboru. jesli wierzysz to wierz. jezeli nie wierzysz to tez do Twoja sprawa. i nikt nie ma prawa uwazać kogos za gorszego ze wzgledu na wiarę. wydaje mi sie ze sa tu konkretnne argumenty napisane itu jest prawda. nikogo nie krytykuje ta osoba w tym artykule lecz uświadamia ze kazdy moze byc dobry czy wierzy czy nie. i tacy powinni… Czytaj więcej »
diabel-1410
Gość

to co piszesz o tolerancji jest bardzo ciekawe ja ze swojej strony uwazam ze w szkolach przedszkolach sejmie i urzedach poza znakiem krzyza powinny znalezc sie tez symbole innych religi – nie tylko katolickiej jak to jest w tej chwili. swoja droga ciekaw jestem czy w ktorejkolwiek ze szkol prowadzone sa zajecia z religi np prawoslawnej

etfart
Gość
Tak sobie poczytuję i dochodzę do pewnego,acz kolwiek twoim zdaniem niepoczytalnego wniosku,iż to z czym się nie zgadzasz staje się twoją religią. 1.jeśli nie lubię matematyki nie oznacza to że moje dzieci mają jej nie poznac. 2.powinny poznawac a ja powinienem im wyjaśniac,inna sprawa to przymus. 3.bajki,czytamy je dzieciom a przecież nie wierzymy. 4zawsze jest morał. 5.gdyby nie wiara,bajki,i opowieści historyczne interpretowane przez t.z.w. autorytety nie byłoby filozofi a co za tym idzie i etyki,i tak dalej.To tyle,czytam dalej.pozdrawiam.
aga
Gość

Od zawsze najwięcej krzywd spotkalo mnie i moje dzieci właśnie ze strony zagorzalych katolikow np.mój syn ma rude włosy to słyszy
-rude to fałszywe jak Judasz
W Polsce jak się chodzi do kościoła to się jest z góry ok a jak nie to się jest z góry złym.DLA KATOLIKÓW COTYGODNIOWE CHODZENIE DO KOŚCIOŁA to zasłona za którą można ukryć swoje grzeszki.
TAK w Polsce jest wielka dyskryminacja osób niepraktykujących lub ateistów.Ale na szczęście szybko się to zmienia,bo chodzenie do kościoła nie może być wyznacznikiem czy ktoś jest dobry czy zły.

nplus
Gość

tolerancja to nie akceptacja

meski
Gość
Czym jest tolerancja? Niektórzy mówią – że tolerancją zwykło nazywać się współczesne lewactwo – (Bartoszewski chyba to powiedział ale mogę się mylić) – w każdym razie – czy akceptowanie odmienności nie jest przejawem braku własnych poglądów …? To niejako zgadzało by się z wynikami badań które przedstawiłeś – skoro ktoś nie potrafi zdecydować się na Boga… – decyduje się na roztrząsanie każdego sporu w zależności od okoliczności i stanu ducha… – nie przyjmuje zasad niezmiennych niezależnie od sytuacji – czyli jest ateista… – to potrafi też zaakceptować inności – bo może po prostu nie miał też czasu by nad innościami… Czytaj więcej »
belladonna
Gość
Drodzy Ateiści, jest dużo racji w tym, co przeczytałam na blogu, jednak oprócz słusznego rozżalenia na większość katolickiego społeczeństwa za praktyczne rozdzielanie innych na „swoich” i „obcych” – wyczuwa się w Waszych tekstach sporo ukrytej agresji… Ja jestem katoliczką i mam nadzieję, że pogłębianie wiary w Chrystusa faktycznie pomaga mi (trudno to ocenić obiektywnie) w szanowaniu każdego „innego”, w dostrzeganiu w każdym CZłOWIEKA. Ogólnie rzecz biorąc, trudno akceptować kogokolwiek i nawet samego siebie bez MIłOśCI, którą zawsze mogę „pobierać” od Boga. Boga nie traktuję jako ograniczenia mojej wolności, On przecież respektuje ją do granic absurdu!!! (-każda zbrodnia jest tego dowodem,… Czytaj więcej »
PeZook
Gość
—————————– Nikt @ PeZook Twoje „źródła” są zatrute, PeeZdok, doskonale o tym wiesz. Net nie jest narzędziem do uzyskiwania tylko wiarygodnyvch informacji, służy też do celowego wprowadzania w błąd pod sztandarem official websites, do manipulacji ciemnotą, która kupi każdy tekst jako FAKTY, byle tylko trochę, pasował do jej wizji rzeczywistości. ——————————- Ktoś tu się chyba obraził, kiedy jego kłamstwa zostały pięknie obnażone… Które, konkretnie, cytowane przeze mnie źródła są „zatrute”? I czemu nie zarzuciłeś im tego, kiedy je cytowałem, hmm? Może dlatego, że łatwiej jest rzucić sobie ogólny tekścik, niż postawić jakieś konkretne zarzuty? —————————– Jesteś rozsadnikiem FAŁSZU – z… Czytaj więcej »
Nikt
Gość

Masz rację, Kol@, co za dureń z tego „PeeZdoka”.

kol@
Gość

co za dureń..

Nikt > PeeZdok
Gość

Zakonotuj raz na całe życie w tym Twoim w/w wykształceniu. że Wehrmacht ze swoim „Got mit uns” na paskach działał na BEFEHL ateistycznego hochu NSDAP.

Połowa terrorystów Wehrmachtu była katolikami a druga połowa protestantami. Takie chwytliwe hasełko na każdym pasie żołnierskim, było absolutnie na rękę ateistycznym socjalistycznym nazistom.

Ty naprawdę jesteś PeeZdok -daj głowie odpocząć !

Nikt > PeeZdok
Gość

Twoje „źródła” są zatrute, PeeZdok, doskonale o tym wiesz. Net nie jest narzędziem do uzyskiwania tylko wiarygodnyvch informacji, służy też do celowego wprowadzania w błąd pod sztandarem official websites, do manipulacji ciemnotą, która kupi każdy tekst jako FAKTY, byle tylko trochę, pasował do jej wizji rzeczywistości.

A Ty te KŁAMSTWA powielasz.

Jesteś rozsadnikiem FAŁSZU – z głupoty czy naiwności ?

I na nic się nie zdadzą dwa fakultety na Polibudzie
plus kurs angielskiego u pani Bożenki, co pracowała dwa lata na zmywaku w Londynie !

PeZook
Gość
——————————- Nikt @ PeZook Nie dziw więc, że masoneria z Komitetu Centralnego Zjednoczonych Republik Unii Europejskiej, zwraca swoje drapieżne łapy i nienasycone apetyty do tego kraju, żeby doić jak dawniej zaborca angolski. ——————————- Tak, tak. Unia Europejska podbiła Irlandię i teraz ją brutalnie okupuje i doi… Nie wiem czy zauważyłeś, ale zarówno Polska jak i Irlandia przystąpiły do UE na podstawie referendum akcesyjnego. Do tego mamy poważną korelację między datą przystąpienia Irlandii do UE a szybkim wzrostem PKB per capita i współczynnika HDI. Twój sposób prowadzenia analiz ekonomicznych jest okraszony kwiecistym językiem, ale jak większość innych twoich analiz – do… Czytaj więcej »
Nikt > "PeeZdok"
Gość

Chodzisz w kieracie MATERII
popuść cugle INTUICJI
rusz z kopyta w świat DUCHOWY człowieka bo skończysz z ochwaconym Mózgiem !

Nikt
Gość

Osobnik podpisujący się nickiem „PeZook”, podaje strony w Necie np:

http//:Racjonalista.pl
czy http//:Ateista.blog.pl itp.

jako „dowód”, że Bóg nie
istnieje.

Jak na człowieka z ukończonym fakultetem wyższej uczelni jest to zadziwiająca naiwność.

I tak jest z pozostałymi „rewelacyjnymi” stronami Netu, gdzie osobnik o nicku „PeZook” znajduje „prawdę” o historii,
ekonomii, filozofii, psychiatrii, socjologii itd.

Nikt
Gość

Oczywiście, żę chodziło o nazwisko Stephen Hawking.

Znający temat wiedzą, że Richard Dawkins nie jest astronomem lecz ćwiećinteligentem.

nortonplus
Gość

Nikt. Zamiast Stephen Hawking, napisales Richard Dawkins. Wiem ze sie pomyliles ale slad pozostal i ktos moze nie daj Boze naprawde pomyslec ze Richard Dawkins to jakas wybitnosc.

Nikt > "ciężkie czasy" dla ATEISTÓW
Gość
Nikt > "ciężkie czasy" dla ATEISTÓW

Podczas zaprzysiężenia posłów i posłanek do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej obecnej kadencji, do tekstu przysięgi na końcu, 400 posłów (CZTERYSTU) z 460, dodało słowa –
„tak mi dopomóż Bóg !”

Jak żeście głosowali w wyborach naPOLiD, że macie tylko 60 ateistów w Sejmie ?

Nikt
Gość
Richard Dawkins, wybitny astronom-fizyk, człowiek kompletnie sparaliżowany, z którym kontakt utrzymywany jest przy pomocy specjalistycznej komputerowej aparatury, spędzający życie w wózku inwalidzkim według osobnika o nicku „PeZook” ten uczony, piszący książki jest „warzywem”, które z litości i utylitarności „PeZook” proponuje uśmiercić. Są ludzie cywilizowani, niecywilizowani i ZDZICZALI. W rzędzie ludzi ZDZICZAŁYCH należy postawić ludobójców – żydokomunistyczny rząd ZSSR wraz z KC KPZR: Stalinem, Małotowem, Berią i resztą tej makabrycznej kamaryli. Wszyscy ci ateiści z litości i utylitarnie uśmiercali swoich bliźnich. Osobnik o nicku „PeZook” nadal proponuje to samo co tamci, czym ujawnia u Siebie SYNDROM ZDZICZENIA, pomimo wyższego wykształcenia (podobno),… Czytaj więcej »
Nikt
Gość
Cytat z nicka „PeeZdok” : „Jestem utylitarianistą, więc aborcję rozpatruję z dwóch perspektyw: 1) Powodowanego cierpienia 2) Użyteczności” ———– Osobnik o nicku „PeZook” nie został przez Swoją Matkę wyskrobany z macicy w trzecim tygodniu Swego życia, lecz Jego Matka dała mu szansę aby sie urodził, wychował, wykształcił i nauczył języka angielskiego. Innym odmawia tego w imię litości dla „cierpiących” i „użyteczności”. O ile litość jest zrozumiała u osób egoistycznych, gdyż nic nie kosztuje a zawsze czują się z tym lepiej, o tyle tzw.”uzyteczność” w kwestii życia ludzkiego jest tym samym czym były poglądy na życie lekarzy SS, niemieckich ludobójców –… Czytaj więcej »
Majka
Gość

niech poświecą przykościelno/przycmentarny supermarket albo może chodnik
-_-‚
sami nie szanuja własnej wiary, a innym każą to robic

www.antykaczy.blog.onet.pl
Gość

hmm niestety obawiam sie iz za rzadow PO bynajmnej dla ateistów nie nastan lepsze czasy
ot n w mojje skali mikro-w mojej rodzinnej parafii jutro odbedzie sie uroczystosc poswiecenia parkingu (pozornie przycmentarnego ale w praktyce przkoscielnego-cmentarz komunalny ma juz 3 de facto parkingi )wybudowanego na koscielnej ziemi ale oczywiscie za PANSTWOWE GIMNNE pieniadze

Nikt
Gość
Wracając do wyspy zielonej, ręką Boga stworzonej, Irlandii, była ponad 150 lat pod okupacją angielską, który to zaborca niemiłosiernie okradał i znęcał się nad Irlandczykami, tak, że musieli emigrować gdzie popadło. Żyzna wyspa, którą opływa ciepły prąd zatokowy, mogąca wykarmić populację 20 mln, była bezlitośnie dojona przez Angoli jak rachityczna krowa, aż padnie. W latach 20-tych, ubiegłego wieku mały naród irlandzki pokazał Angolom jak ma wyglądać wolność i niezawisłość ich ojczyzny. Dopiero po 50 latach od uzyskania niepodległości i wypędzeniu Angoli do Junajtyd Kyngdom, Irlandia rozkwitła pod mądrymi rządami. Nie dziw więc, że masoneria z Komitetu Centralnego Zjednoczonych Republik Unii… Czytaj więcej »
Nikt
Gość

Masz rację, dziewczynko, chodź na karate – tam się nauczysz jak walić w skroń lub jądra tak, żeby twoja koleżanka czy kolega już nie wstali z ziemi.

Na zajęciach z religii dowiedziała byś się się o miłości do bliźniego, wiec po skatowaniu koleżanki lub kolegi, jeszcze byś, nie daj Bóg, pomogła im wstać i wrócić do domu.

Majka
Gość

zauważyłam te dyskryminacje wobec innych wiar i ateistów gdy chodziłam do podstawówki jedna kolezanka nie chodziła na religie i inne dzieci wypytywały ją dlaczego, nie były złośliwe ale traktowały ją jak kogoś „innego”

wg. mnie religia moze zacząć sie w gimnazjum, ponieważ wtedy kazda osoba wie już czy wierzy czy nie, oczywiście nie może być obowiązkowa…

niestety mam bardzo wierzących rodziców i przez to musze chodzić na te bezsensowne zajęcia -_-‚

Nikt
Gość

Uprzedzałem, że dyskutowanie z ateistami, ludźmi cześciowo tylko rozumiejącymi Rzeczywistość, która ich otacza, prowadzi do takich ich debilnych wniosków w postaci „pochówku zlepka komórek”.

Oprócz Ciała człowiek posiada jeszce Duszę. Życie człowieka nie kończy sie wraz ze śmiercią ciała. Śmierć jest opuszczeniem ciała i przejściem Świadomości w Świat Niematerialny.

Dusza ludzka zagospodarowuje sobie kolejne etapy przeobrażania się ciała od momentu POCZĘCIA aż do późnej starości.

Ale to temat na rozmowę z ludźmi rozumiejacymi pełnię Rzeczywistości, nie tylko jej ordynarną i prostacka fasadę.

kol@
Gość

Prawo kaduka:

Podczas przeciągającej się dyskusji o prawie kobiety do jej macicy, prawdopodobieństwo odwołania się przeciwnikow prawa kobiet do zdrowia, szczescia & pomyslnosci do koniecznosci rodzenia, bo bog tak chciau, wynosi 1.

nortonplus
Gość

Prawo kal@ego:

Podczas przeciągającej się dyskusji o aborcji, prawdopodobieństwo odwołania się zwolenników aborcji do sytuacji poprzedzającej poczęcie dąży do 1.

kol@
Gość
idac dalej takim tokiem rozumowania dochodzimy do sytuacji, w ktorej kazda antykoncepcja, nawet stara, dobra prezerwatywa, staje sie zabojstwem a kazdorazowe powstrzymanie sie od stosunku seksualnego kiedy nadarza sie po temu okazja jest nikczemnym i karygodnym mordem. innymi suowy, witamy w swiecie monty pythona: http://youtube.com/watch?v=U0kJHQpvgB8 DAD: There are Jews in the world. There are Buddhists. There are Hindus and Mormons, and then There are those that follow Mohammed, but I’ve never been one of them. I’m a Roman Catholic, And have been since before I was born, And the one thing they say about Catholics is: They’ll take you as… Czytaj więcej »
nortonplus
Gość

Karanie potencjalnych przestepcow za przyszle zbrodnie jest absurdalne, poniewaz jest bardzo malo prawdopodobne ze w przyszlosci dokonaja oni przestepstwa.

Dziecko zaraz po poczeciu nie jest potencjalnym czlowiekiem tylko czlowiekiem bo jest pewne ze z kazda nastepna chwila coraz bardziej bedzie sie rozwijal. Jest czlowiekiem w najwczesniejszym stadium rozwoju. Od poczecia zaczyna sie jego rozwoj. Od poczecia az do smierci ciagnie sie jego nić zycia. Kto przerwie tę nić w ktorymkolwiek momencie rozwoju, uniemozliwia mu dalszy rozwoj. Sztuczne przerwanie nici zycia pomiedzy poczeciem a smiercia jest zabojstwem.

nortonplus
Gość

—————————
PeZook
„Nie rozumiem ; Czyli Kościół jako całość nie doszedł do tego wniosku, co ja, uważa go za nieprawidłowy czy po prostu ma to gdzieś?”
—————————

Kosciol jako calosc to LUDZIE. Ze wszystkimi wadami i niedoskonalosciami ludzkimi. A poza tym Kosciol nie zabrania pochowku nienarodzonym dzieciom. Ale najwieksza uwage skupia na obronie dzieci zyjacych przed ich usmierceniem.

Jak powiedzial Reagan:
„Zauwazylem, ze wszyscy zwolennicy aborcji zdazyli sie urodzic”.

PeZook
Gość

No tak, HTML.

Wzór wygląda: [X-Y]*12

X – Przewidywana długość życia ofiary
Y – wiek ofiary

PeZook
Gość
—————————— A jezeli chodzi o cierpienie, przy obecnym stanie medycyny dziecko usuniete zaraz po narodzinach nie poczuloby najmniejszego bolu. —————————– Tyle że zaraz po narodzinach ma już w pełni rozwinięty układ nerwowy, więc zabijamy w pełni ukształtowany organizm. Rzuciłem te cztery tygodnie, bo pamiętam że wtedy zaczyna się właśnie kształtować mózg. Możliwe, że się mylę. Grupa np. czterdziestu komórek bez ani jednego neuronu nie jest żadnym osobnikiem, więc zabijamy 40 komórek, które tylko potencjalnie są świadome i zdolne do odczuwania bólu, cierpienia etc. gdzieś w przyszłości. Jeżeli będziemy to sankcjonować prawnie, to każde zabójstwo kobiety powinno być karane według wzoru… Czytaj więcej »
nortonplus
Gość

—————————-
PeZook
„Jeżeli usuniemy grupę komórek, która nie ma jeszcze nawet zaczątków układu nerwowego, usunęliśmy…grupę komórek.”
—————————-

Jeżeli zaraz po narodzinach usuniemy osobnika, który jeszcze nie ma swiadomosci ze zyje, usunęliśmy…

A jezeli chodzi o cierpienie, przy obecnym stanie medycyny dziecko usuniete zaraz po narodzinach nie poczuloby najmniejszego bolu.

Moze wiec zezwolic na aborcje zarowno np. do czterech tygodni po poczeciu jak i do np. czterech tygodni po narodzeniu?