Demokracja według papieża

Na pewien czas odkładam rozważania nad tajemnicą miłości bliźniego, choć wciąż liczę na to, że moi chrześcijańscy goście przybliżą mnie do rozwiązania tej zagadki. Pamiętam też o obietnicy, jaką złożyłem dwóm moim polemistom i w najbliższych notkach wyjaśnię, dlaczego uważam, że świat bez religii byłby lepszym światem – mam wprawdzie wrażenie, że w każdej notce daję przynajmniej częściową odpowiedź na to pytanie, ale skoro nie wszyscy moi goście dzielą ze mną to odczucie, to wkrótce postaram się wypowiedzieć na ten temat szerzej, głębiej i wyraźniej.
Pewnym krokiem w tym kierunku jest moja dzisiejsza notka, bo stanowisko Jana Pawła II wobec demokracji można interpretować w kategoriach ogólnego stosunku religii do wolności. Zapraszam więc do lektury – tekst jest skróconą wersją artykułu, który w całości ukazał się w portalu „ Liberator”.

* * *

Kościół popiera demokrację, pisze Jan Paweł II w encyklice „Centesimus Annus”. Ale czy na pewno liberalna demokracja ma sojusznika w obecnym papieżu? Dowodów na poparcie tej tezy jest niewiele, natomiast ktoś, kto szuka argumentów na rzecz tezy przeciwnej, może pełną garścią czerpać z pism i wystąpień Jana Pawła II.
Papież przyznaje wprost, że jego zdaniem po upadku systemów totalitarnych największe zagrożenia związane są właśnie z demokracją. W encyklice „Veritatis splendor” (101) czytamy, że pojawia się nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej ludzkiej istoty: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym.

Ktoś, kto chce widzieć w Janie Pawle II orędownika demokracji może tak interpretować te słowa: papież wcale nie twierdzi, że demokracja sama w sobie jest czymś groźnym; jest to raczej ostrzeżenie przed relatywizmem, który – jak pisze zwierzchnik Kościoła w rozwinięciu swej myśli – pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu, w sposób radykalny, zdolność rozpoznawania prawdy (VS, 101); można nawet powiedzieć, że jest to obrona demokracji przed niebezpieczeństwem, które zagraża jej samej. Zobacz więcej