Oto kolejne plony mojej przygody na blogu księdza Tomasza. Sam gospodarz bloga, z właściwą chrześcijaninowi wrażliwością na drugiego człowieka, odrzucił moją propozycję rozmowy, dzielnie opierając się moim prośbom, zaklęciom i próbom moralnego szantażu. Udało mi się natomiast wywołać reakcję kilku bywalców Tomaszowego bloga, co podtrzymało we mnie słabnącą wiarę w ludzkie cechy chrześcijan. Zamieszczam notkę jednego z nich, o barwnym nicku kaczuchowo, poprzedzielaną moimi odpowiedziami.

Chciałbym podjąć dyskusję, ale nie wiem, czy ma sens ona.
Dyskusja tylko wtedy nie ma sensu, gdy dyskutanci zgadzają się ze sobą.

Bo o czym to niby ma być dyskusja, Bruno? Pragniesz „wyzwolić” rozmówców z kajdan religii, tak?
Tak, uważam, że świat byłby lepszy bez religijnych wierzeń, dogmatów, przesądów, bez religijnego przymusu, bez religijnej przemocy.

Dla mnie to żadna dyskusja, tylko próba przeforsowania swojej wizji świata.
Dlaczego „przeforsowania”? Ja moją wizję po prostu przedstawiam. Nawet gdybym chciał ją forsować, to nie mam takich możliwości organizacyjnych, technicznych, politycznych i finansowych, jakie ma na przykład Kościół katolicki forsujący swoją wizję świata.

Ja proponuję konstruktywną dyskusję: pokaż mi jak budujesz dobro i prawdę.
W moich kontaktach z ludźmi staram się przywracać to, co odbiera religia: wolność myślenia, swobodę dyskusji, racjonalizm, niezależność od autorytetów, możliwość rozwinięcia własnej koncepcji życia, poczucie własnej wartości, powstrzymywanie się od narzucania innym własnych poglądów.

Bo jak na razie to widzę w jaki sposób udowadniasz że religia jest fe. Nie jest to zbyt konstruktywne ani twórcze.
Ateizm sam w sobie nie jest ani konstruktywny, ani twórczy – on po prostu poszerza nasze możliwości bycia konstruktywnym i twórczym w sferze poznawczej, intelektualnej, a także moralnej.

A za argument o wyzwalaniu umysłów dziękuję. Wyzwalasz do czego? Do tego żeby mogli swobodnie widzieć ZŁO religii i je krytykować?
Ateizm nie wyzwala „do czegoś” lecz „od czegoś”. Wyzwolenie „do czegoś” nie jest żadnym wyzwoleniem, jest przejściem z jednej niewoli w inną.

Nie pociąga mnie ta wizja dobra jako możliwości wytykania zła.
Rzecz gustu. Mnie pociąga. Brak możliwości wytykania zła utrzymywał przy życiu systemy totalitarne, takie jak komunizm, faszyzm i chrześcijaństwo do czasów Oświecenia.

A tak na marginesie – czy jesteś UPRZEDZONY do religii? Jeżeli tak, to Twój osąd jest nieobiektywny, bo naznaczony kierunkiem ideologicznym.
Jeśli uprzedzenie rozumiemy jako nieuzasadnioną niechęć, to nie jestem uprzedzony, ponieważ moja niechęć jest głęboko uzasadniona. A co do osądu – nie ma osądów obiektywnych. Aby wydać osąd obiektywny, musielibyśmy wiedzieć wszystko, bo jedynie wszechwiedza umożliwia rozpatrzenie wszystkich uwarunkowań. Co nie znaczy, że nie warto podejmować starań, aby się przybliżyć do obiektywizmu. Im więcej wiemy, tym większe mamy na to szanse. Wiara w sensie religijnym nie będzie tu pomocna, bo zakreśla ona granice poznania, poza które człowiek wierzący nie może wychodzić.

Zrób sobie ćwiczenie z obiektywizmu – wymień 3 dobre rzeczy, które wyszły z Kościoła Katolickiego. 3 dobre rzeczy, które Kościół stworzył. Gotów? Czy zbyt zapiekły, żeby widzieć obydwie strony kija?
Bardzo proszę, chętnie sprawię Ci przyjemność:
(1) Kościół naucza religii katolickiej w szkołach publicznych
(2) dzięki Kościołowi powstają wydziały teologiczne na uniwersytetach
(3) powstają również wspaniałe budowle sakralne, ubogacające krajobraz polskich miast
Natomiast jeśli Twoja moralność nie jest moralnością Kalego (a zakładam, że nie jest), to należy rozumieć, że zaproponowaną przez Ciebie metodę oceny można i należy stosować nie tylko wobec Kościoła. Spróbujmy więc wymienić trzy zasługi hitlerowskiego faszyzmu w Niemczech:
(1) ożywienie gospodarki
(2) zmniejszenie bezrobocia
(3) budowa autostrad
Skoro więc hitleryzm wcale nie był taki zły, to dlaczego powszechnie jest oceniany jako system zbrodniczy? Może ze względu na tę drugą stronę kija?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar