Umieściłem niedawno na mojej stronie ankietę, sondującą postawy teistyczne lub ateistyczne wśród moich gości – i już pojawiły się pierwsze komentarze. Oto jeden z nich:
Twoja ankieta jest ze tak powiem idiotyczna, ponieważ muzułmanie, żydzi (z małej bo chodzi o religie) i chrześcijanie czczą tego samego Boga…
Gdyby autor tej opinii (o Bogu, nie o ankiecie) wygłosił ją publicznie kilkaset lat temu, niechybnie skończyłby na stosie. Dziś jednak, dzięki zdobyczom myśli oświeceniowo-liberalnej, obyczaje nieco złagodniały, a religie w celu szerzenia wiary częściej sięgają po środki polityczne niż po bezpośrednią przemoc – możemy więc spokojnie podyskutować, bez obawy, że zostanie po nas kupka popiołu.

Spróbujmy zbadać prawdziwość tezy postawionej w cytowanym komentarzu. Najpierw skorzystajmy z najprostszej metody, czyli po prostu zapytajmy chrześcijan, żydów i muzułmanów, czy wierzą w tego samego boga. Ponieważ nie mieszkam po sąsiedzku z przedstawicielami tych trzech religii, sięgnąłem po źródła pisane – niestety, niczego pewnego się nie dowiedziałem. Okazuje się bowiem, że odpowiedzi padają różne. Jan Paweł II podczas audiencji generalnej poświęconej dialogowi z islamem powiedział:
Wierzymy w tego samego Boga, Boga Jedynego, Boga Żyjącego […] Ta zbieżność nie może jednak prowadzić do zapominania o różnicach pomiędzy tymi dwiema religiami. Wiemy przecież, że jedyność Boga wyraża się w tajemnicy trzech Osób Boskich. (pełny tekst)
W słynnym oświadczeniu Dabru Emet na temat chrześcijan i chrześcijaństwa, podpisanym przez żydowskich intelektualistów, znajdujemy zdanie: Żydzi i chrześcijanie czczą tego samego Boga (pełny tekst).
Tymczasem ks. prof. Michał Poradowski w swej książce „Talmud czy Biblia?” tak pisze o relacjach między wierzeniami chrześcijan i żydów:
… Bóg jest wyznawany przez chrześcijan jako Trójca Przenajświętsza i to właśnie odróżnia wiarę chrześcijańską od wiary żydowskiej, a także innych monoteizmów, gdyż wiara żydowska, czyli tzw. „wyznanie mojżeszowe” jest monoteizmem absolutnym, który kategorycznie odrzuca pojęcie Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Stąd też nie można mówić, że chrześcijanie i Żydzi wierzą w tego samego Boga, a kto tak twierdzi, jest – z punktu widzenia wiary katolickiej – albo ignorantem, albo heretykiem… – str. 64-65
Z kolei na jednej z islamskich stron internetowych czytamy, że Muzułmanie wierzą w tego samego Boga, co Bóg Noego, Bóg Mojżesza, Bóg Abrahama i Bóg Jezusa. Jednak ta sama witryna naucza, że Doktryna Trójcy jest fałszywa… Doktryna grzechu pierworodnego jest nieprawdziwa… Chrześcijaństwo po prostu nie ma sensu.

Skoro osoby wierzące nie zajmują jednolitego stanowiska w tej sprawie, zostawmy na boku ich opinie i zastanówmy się nad treścią ich wierzeń. Nie trzeba być profesorem logiki, żeby rozumieć, iż Bóg w trzech osobach jest innym bogiem niż Bóg w jednej osobie. Jednak wielu ludzi przypuszcza, że usunie tę niezgodność, jeśli powie, że muzułmanie, żydzi i chrześcijanie wierzą w tego samego boga, ale różnie go sobie wyobrażają.
Niestety, taki zabieg retoryczny niczego nie zmienia. Otóż wiara w sensie religijnym zasadniczo składa się z dwóch elementów: (1) wyobrażeń o charakterze religijnym, m.in. na temat Boga lub bogów, (2) przeświadczenia, że te wyobrażenia odpowiadają prawdzie. Element (2) możemy pominąć w naszych rozważaniach, bo jest on wspólny dla chrześcijaństwa, judaizmu i islamu – każda z tych religii twierdzi, że to właśnie ona głosi pełną prawdę o Bogu, a pozostałe dwie mniej lub bardziej błądzą. A zatem, skoro treścią wiary są pewne wyobrażenia, to wewnętrznie sprzeczne jest zdanie, które mówi, że jakieś osoby wierzą w tego samego boga, ale mają różne wyobrażenia na jego temat. Krótko mówiąc, różne wyobrażenia to po prostu różne wiary.

Oczywiście nie wikłamy się w tę sprzeczność, jeśli powiemy: istnieje jeden Bóg, a trzy główne religie monoteistyczne różnie go sobie wyobrażają. Sprzeczności nie ma, bo pierwszy człon tego zdania nie mówi o wierze, lecz o istnieniu. Wraz z takim sformułowaniem pojawia się jednak inny poważny problem: aby udowodnić, że to zdanie jest prawdziwe, trzeba wykazać, że Bóg istnieje. Do tej pory nikomu się to nie udało, choć wielu próbowało. Dlatego osoby wierzące, nie mając pewności popartej dowodem (gdyby ją miały, mówilibyśmy po prostu o wiedzy, a nie o wierze) polegają na swoich wyobrażeniach i budują w sobie przeświadczenie o słuszności wyznawanej wiary. W tym celu muszą osłabić swój zmysł krytycznej refleksji, przez co narażają się na ryzyko przyjmowania za prawdę czegoś, co prawdą nie jest.
Ale w gruncie rzeczy prawda jest ostatnią wartością, o którą walczą religie. Zwróćmy uwagę, że osoby angażujące się w spór wokół pytania o obiekt wiary wyznawców islamu, chrześcijaństwa i judaizmu często odwołują się do tej samej doktryny religijnej, lecz dochodzą do skrajnie różnych wniosków – a przecież chodzi o rzecz niezwykle istotną z doktrynalnego punktu widzenia.
Tezy religii są zatem bardzo kruchym i niepewnym fundamentem poznania. Praktyka pokazuje, że służą one nie tyle dochodzeniu do prawdy, co forsowaniu własnej, zmitologizowanej wizji świata i ugruntowaniu własnych wartości. A najtrudniejszym zadaniem dla religii jest mówienie prawdy o sobie samej. Będę więc jej w tym pomagał.

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Bogów ci u nas dostatek, czyli jałowość poznawcza religii"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
~Klaudia
Gość

Kiedyś czytałam jak założyć religię, wcale nie jest to zbyt zawiłe.. A później można starać się o dotacje z Państwa 😀