Na co dzień zwykle sprawnie posługujemy się zasadami logiki. Może nie zawsze potrafimy je poprawnie sformułować, ale korzystamy z nich intuicyjnie, rozwiązując za ich pomocą różne praktyczne problemy. Natomiast kiedy musimy pomyśleć o czymś, co nie należy do codziennych spraw praktycznych, na przykład o religii… no właśnie. Brak wiary to też jest jakaś wiara – takie słowa często słyszy ateista z ust swoich religijnych adwersarzy.

        Przyjrzyjmy się tej wypowiedzi. Spróbujmy podstawić za słowo „wiara” jakiś inny rzeczownik oznaczający coś, czego ludziom czasem brakuje. Na przykład brak pieniędzy to też są jakieś pieniądze; brak samochodu to też jest jakiś samochód; brak miłości to też jest jakaś miłość. No i jak to brzmi? Sensownie? Dla mnie nie bardzo.

        Jeśli więc mamy trochę szacunku dla logiki, to jasne jest dla nas, że jeśli ktoś nie wierzy w Boga, to po prostu nie wierzy. Kropka. Nie ma sensu doszukiwać się wiary tam, gdzie jej nie ma.

        Ale przecież człowiek musi w coś wierzyć! – powie ktoś inny.

        Czy naprawdę musi? I tak, i nie. Jeśli nie chcemy zagubić się w gąszczu nieporozumień, powinniśmy sobie wyjaśnić pewne kwestie. Rzecz w tym, że słowa: „wiara”, „wierzyć” są wieloznaczne. Weźmy zdanie wierzę w Boga i porównajmy je z takimi zdaniami: wierzę, że Hanka mnie nie rzuci, wierzę, że Napoleon był szlachetnym człowiekiem, wierzę, że Agassi wygra US Open, wierzę, że nie odkryliśmy jeszcze wszystkich zasobów ropy naftowej. Czujecie różnicę? Wiara w kontekście religijnym jest czymś innym niż wiara bez tego kontekstu. W moim blogu chcę zastanawiać się nad wiarą religijną i brakiem tej wiary. I tylko o taki sens mi chodzi, gdy wypowiadam słowo „wiara”.

        Natomiast jeśli chodzi o ten drugi sens, to zapewne każdy w coś wierzy. Co więcej, prawie cała nasza wiedza o świecie jest oparta na wierze. Bo jeśli nie byliśmy w Australii, to możemy wierzyć lub nie, że taki kontynent istnieje; jeśli nie przeprowadzaliśmy eksperymentów w laboratorium, to możemy wierzyć lub nie, że istnieją elektrony; jeśli nie byliśmy świadkami wypadku, o którym napisały gazety, to możemy wierzyć lub nie, że taki wypadek miał miejsce. Nie ma wyjścia, w coś wierzyć musimy. Tylko co to ma wspólnego z religią? Ano nic.

        Pora więc na konkluzje:

        1) Nie jest prawdą, że każdy człowiek musi wyznawać jakąś religijną wiarę.

        2) Wiara religijna istotnie się różni od innych „wiar” w naszym życiu codziennym. Ten punkt warto rozwinąć, ale może przy innej okazji.

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "W co wierzy ten, kto nie wierzy?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
~basup
Gość

Witam Cię.
Zgadzam się z twoim blogiem, choć przeczytałem go wybiórczo. Kwestia wiary w Boga jest równorzędna z pojęciem braku wiary w cokolwiek, co istnieje. To tak, jakby mi ktoś zapukał do drzwi i powiedział, że na świat dzieci przynosi bocian. Sens takiej wypowiedzi jest równoznaczny z pojęciem: „istnieje Bóg” – jaka przecież to mało wiarygodna fraza.
Pozdrawiam!